Jak wygląda Czarnobyl teraz? Jakie są historie ludzi?
24 stycznia, 2022
Dają ludziom dom, kiedy tego domu brakuje…
22 marca, 2022

Reportaż w całości dostępny pod linkiem: TVP VOD

To są buzie ukraińskich dzieciaków z ośrodka dla uchodźców w Muszynie Zdrój. Tam powstały nagrania z panią Liudmiłą i jej córką Elzą, które mogliście zobaczyć w reportażu, pt. "Uciec przed bombami", w Magazynie Ekspresu Reporterów. Te buzie są usmiechnięte, ale trzeba sporo wysiłku, żeby ten czas na uchodźczej drodze nie odcisnął piętna na dziecięcej psychice. Dzieciaki zostawiły w Ukrainie swoich ojców, bo ktoś musiał chwycić za broń i dać odpór rosyjskiemu bandycie. Dlatego w Muszynie są wolontariusze Polskiego Zespołu Humanitarnego, którzy organizują maluchom czas. Możecie się zgłosić także do pomocy!

Uciekli z Ukrainy przed bombami! Skąd wyjechali? Jaka była sytuacja? Co tam zostawili? Albo kogo?
To relacje uchodźców, których do Polski dotarło już ponad półtora miliona. Każda historia człowieka jest niepowtarzalna, ale te historie łączy dramatyczna ucieczka przed śmiercią i lęk o bezpieczeństwo swoich bliskich.
W reportażu poznacie uchodźcze losy pani Liudmiły, Elzy i Anny z dzieciakami. Zobaczycie też Ukraińców, którzy utrzymują kontakt z rodzinami w bombardowanych miastach. Będzie też kilka zdań o genezie wojny w Ukrainie. Trzeba zobaczyć!

To jest dramat ukraińskich rodzin. Ojciec został walczyć, a matka z dziećmi wyjechała dla bezpieczeństwa za granicę. Pani Anna powiedziała dzieciom, że po prostu trzeba jechać, że będzie też ciężko, ale nie ma wyboru. Do Polski w tym momencie trafiło już ponad półtora miliona uchodźców i ta liczba będzie jeszcze rosła. Polacy w imponujący sposób zmobilizowali się do pomagania. Teraz tę dobrą energię trzeba podtrzymać, bo kryzys humanitarny potrwa dłużej i cały czas trzeba będzie starać się, żeby ciężaru uchodźczej drogi na barkach ukraińskich przybyszów było jak najmniej.
W obrazku widzicie fragment gotowego reportażu, który wyemitowany będzie Magazynie Ekspresu Reporterów.

"Leżałyśmy wtedy na podłodze w toalecie, wstałyśmy i zabrałyśmy rzeczy do samochodu. Wskoczyłyśmy do auta i pojechałyśmy. Nie było czasu, żeby coś powiedzieć, po prostu przytuliliśmy się. Na pewno wrócimy kiedyś do Ukrainy. "
Łzy pani Liudmiły wyciskał żal, że trzeba było wyjechać bez mężą i ojca Elzy. Miały tylko kilka minut, żeby wyjść z domu. Nie było czasu na pożegnania. Mąż pani Liudmiły został w Buczy i będzie bronił z sąsiadami swojej ulicy. To miejscowość pod Kijowem, w której toczyły się ciężkie walki. Jednak udało się uciec. Zostawiły tam całe dotychczasowe życie. Elza studiowała za granicą, m.in. w Emiratach Arabskich, na prestiżowym uniwersytecie. Świetnie mówi po angielsku. Wróciła do Ukrainy dwa tygodnie przed wybuchem wojny, żeby zacząć układać sobie życie. Zamiast tego musiała schować się z rodziną w schronie, a potem przed bombami uciec z kraju. Za to szczególnie pani Liudmiła nienawidzi Putina, bo zabrał córce szanse na normalne życie w Ukrainie. Pani Liudmiła z Elzą trafiły do ośrodka dla uchodźców w Muszynie, gdzie rozmawialiśmy przed kamerą. To bardzo ważny głos w reprotażu.

Zbierają rzeczy najbardziej potrzebne - śpiwory, karimaty, pampersy, żywność z długim terminem przydatności. Potem podjeżdża autokar, który to wszystko bierze do Ukrainy. Centrum pomocowe prowadzi Artur Bagliuk z żoną Maryną. Sa tam też miejsca noclegowe, gdzie uchodźcy, praktycznie same matki z dziećmi, mogą przenocować. Stąd wyruszają w drogę zebrane rzeczy, a uchodźcy często trafiają pod dachy polskich rodzin. To tutaj cały czas można zapytać, w jaki sposób pomóc - przynieść potrzebne rzeczy albo zaoferować zaakwaterowanie uchodźców w swoim domu. Centrum pomocowe znajduje się przy u. Berka Joselewicza 21 w Krakowie.
Artura i Marynę zobaczycie w reportażu pt. "Uciec przed bombami" w Magazynie Ekspresu Reporterów.
 

Artur rozmawia z mamą, kiedy udaje się połączyć i jest zasięg. Są w schronie, gdzie ledwo słychać strzały. To solidna konstrukcja oddziela ich od śmiercionośnego zagrożenia podczas bombardowania i ostrzału. Rodzina Maryny też jest w miejście Mikołajów, ale przebywają u siebie w mieszkaniu, bo w tamtej części miasta nie ma schronów. Artur i Maryna organizują pomoc humanitarną w Krakowie. Ale mówią, że to ich prywatna walka, bo walczą też o bezpieczeństwo swoich rodzin. Niestety z pomocą do Mikołajowa nie są w stanie na razie dotrzeć, ponieważ kierowcy boją sie tam jeździć. Nie traca nadziei, że wkrótce uda się ewakuować obie rodziny i zobaczą się znowu.
Artura i Marynę zobaczycie w reportażu pt. "Uciec przed bombami".

Jedzie walczyć do Ukrainy. Czeka przy pasie jezdni, który prowadzi na przejście graniczne, na stronę Ukraińską. Może ktoś się zatrzyma i weźmie w kierunku Lwowa. Trzeba czekać "na stopa". Igor ma rodzinę we Lwowie. Nie mógł tak po prostu siedzieć w bezpiecznej Polsce, kiedy wojna... Podobnych do Igora jest tam cała grupka osób. Co jakiś czas podjeżdża jakiś autobus albo bus, albo zwykły dostawczak. Chłopaki wskakują do środka i znikają za szlabanem. Wtedy zaczynają pojawiać się kolejni. Aż znowu nadjedzie coś, co weźmie tych ludzi w strone Lwowa. Nie wiedzą, jaki będzie ich dalszy los, ale chcą być w tym ciężkim czasie w swoim kraju. Igor mówi, że, jak będzie źle, to najwyżej pochowają go w Ukrainie i rodzinę też. Wszystkich. Oby czarne scenariusze się nie spełniły.
To jedna ze scen, jakie zobaczycie w reportażu, który ukaże m.in. sytuację na granicy w Hrebennem. To tam wybraliśmy się też z kamerą. Ale to tylko jedna z części reportażu, który pokaże Wam losy uchodźców przekraczających polską granicę.

To są bardzo mocne słowa! Nie da się inaczej na to zareagować. Reżim Putina zrobił Ukraińcom piekło! W obrazku widzicie Romana, który zwraca się do Polaków sprzed zbombardowanej szkoły. Roman pracował w Polsce, ma tu też żonę, ale wrócił do Ukrainy, żeby walczyć z rosyjskim agresorem.
Ten film trafił na montaż zupełnie niespodziewanie, podesłany przez znajomego, w ostatniej chwili, kiedy całość była juz prawie gotowa. Nie mogło zabraknąć tych emocji. Od tej krótkiej wypowiedzi zacznie się reportaż, który będziecie mogli zobaczyć w Magazynie Ekspresu Reporterów w kolejny wtorek.
W obrazku Roman Sleepwalker Vikol. Możecie śledzić Romana na jego profilu. Relacjonuje działania z Ukrainy.
Źródło: Roman Sleepwalker Vikol

Wracają do Ukrainy, żeby walczyć. Zobaczcie tych odważnych ludzi!
Z jednej strony stoją ci, którzy czekają na swoich bliskich z Ukrainy, żeby wreszcie zobaczyć ich po tej stronie szlabanu na polsko-ukraińskim przejściu w Hrebennem. Z drugiej strony ci, którzy pracowali w Polsce, ale zdecydowali się wracać do ogarniętej wojną Ukrainy, bo tam jest rodzina albo po prostu chcą walczyć o wolność swojego kraju.
Tam powstawał materiał do reportażu, który za kilka dni zobaczycie w telewizji.

Ogromna ilość obcokrajowców, afrykańczyków na przejściu granicznym w Hrebennem!
Wojna przerwała im studia, udało sie uciec do Polski i teraz będą pewnie próbować wrócić do siebie. Przy okazji realizacji reportażu o sytuacji ludzi uciekających przed wojną w Ukrainie, mogliśmy zobaczyć, jak sytuacja wygląda na granicy w tym miejscu. Po drugiej stronie jest ukraińska miejscowość Rawa Ruska i tam ciągną się kolejki ludzi, którzy chcą pieszo albo samochodem przekraczać granicę. Pojawiły się w internecie głosy, że obcokrajowcy są dyksryminowani, ale polscy strażnicy graniczni tłumaczą kolegów z Ukrainy, że odprawa trwa bardzo długo, bo jest dużo różnych narodowości, a każdego trzeba zweryfikować i tyle po prostu trwają procedury.

Sytuacja na przejściu granicznym z Ukrainą - Hrebenne/Rawa Ruska. Czekamy na ukraińska rodzinę, która tu przyjeżdża leczyć chorego onkologicznie 11-latka. Obserwujemy jak do Polski przybywaja uchodźcy z ogarnietej wojną Ukrainy.
Tu powstał materiał na potrzeby reportażu, który wkrótce zobaczycie w TV.

admin

Chętnie odpowiem na pytania. Mój mail to: sebastianrue@gmail.com